A+ A A-

Apteczne opowieści

piątek, 03.02.2017, 10:51

Zawsze, kiedy przyjdzie mi kupować leki (najczęściej nie dla siebie), w aptece spotykam bardzo dużo ludzi. Zawsze stoję w kolejce, która na szczęście posuwa się szybko, bo pań w okienkach kilka.

To niesamowite, jak wielu ludzi choruje. Mam jednak nieodparte wrażenie, że dla niektórych przebywanie w świecie białych fartuchów jest obcowaniem z lepszym światem. Dobrze czują się z tym, że mogą pogwarzyć z farmaceutką o swoich problemach zdrowotnych, z tym, że ktoś ich słucha. Dlatego spora grupa kolejkowiczów, będąc przy okienku, mówi na tyle głośno, żeby cała kolejka słyszała, co im dolega. Hemoroidy, żylaki czy upławy to może nie szczyt marzeń, może nie ma się czym chwalić, ale taka arytmia serca czy bezsenność to już niemalże objawy wyższej duchowości. O tym koniecznie trzeba poinformować ludzi w kolejce. Niech wiedzą, że ich bóle w krzyżu, w brzuchu (wersja uczona: w jamie brzusznej) czy w kolanie to prawie nic w porównaniu z nami – nadwrażliwcami, sercowcami.

Zdrowia życzę!


Waldemar Śliwczyński
redaktor naczelny

Społeczności

Wiadomości Wrzesińskie oraz Wydawnictwo KROPKA J.W.Śliwczyńscy. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie oraz wykorzystywanie materiałów bez zgody, zabronione. Redakcja nie odpowiada za treści publikowane w komentarzach oraz w dyskusjach na forum dokładając jednak wszelkich starań do procesu moderacji tych naruszających netykietę.