Dzień świra

piątek, 03.02.2017, 10:49

„Dzień Świra”. Film tyleż kultowy, ile błędnie uznawany za komedię, bo śmiech, który wzbudza, pozostaje gorzki lub bardzo gorzki. Pamiętna scena w gabinecie lekarskim: obnażony w bolesnym przykurczu bohater, pielęgniarka w szeroko rozwartych drzwiach i wyzierające spoza nich twarze „kibiców”. Było śmiesznie. Tak śmiesznie, jak bywa pod niektórymi wrzesińskimi przyszpitalnymi gabinetami.

Scena jakby żywcem wyjęta z filmu: ukrzesłowieni pacjenci na korytarzu, gwałtownie otwierające się drzwi z naprzeciwka, w nich – lekarz w dzikim biegu, a w tle starszy człowiek z bezradnie opuszczonymi spodniami. Za chwilę podobny obrazek – tym razem za sprawą pani z rejestracji, która wchodząc bez pukania, z wdziękiem prezentuje widowni 80-letnią modelkę w popłochu zakrywającą ciało. To się zdarzyło i zdarza się notorycznie. Nowoczesna maszyneria diagnostyczna sąsiaduje z kompletnym brakiem empatii wśród towarzyszących jej ludzi.

Coś takiego jak „standardy” czy „prawo do intymności” stanowi jedynie puste pojęcia. No, jest jeszcze inna możliwość – przyglądał się temu świr, który miał swój wyjątkowo zły dzień... 


Mirosław Jadryszak
nauczyciel, pasjonat fotografii i filmu

Społeczności

Wiadomości Wrzesińskie oraz Wydawnictwo KROPKA J.W.Śliwczyńscy. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie oraz wykorzystywanie materiałów bez zgody, zabronione. Redakcja nie odpowiada za treści publikowane w komentarzach oraz w dyskusjach na forum dokładając jednak wszelkich starań do procesu moderacji tych naruszających netykietę.